Świadczenie jakie powinien spełnić ubezpieczyciel polega - w ubezpieczeniu majątkowym - na zapłacie określonego odszkodowania za szkodę powstałą wskutek przewidzianego w umowie wypadku (art. 805 § 2 k.c.).
Umowa ubezpieczenia zawiera okoliczności faktyczne których spełnienie stanowią conditio sine qua non odpowiedzialności ( okoliczności pozytywne ) i okoliczności negatywne których nastąpienie powodują egzonerację ubezpieczyciela czyli wyłączenie jego odpowiedzialności, pomimo tego że spełnione zostały okoliczności pozytywne. Do pierwszych można zaliczyć postanowienia umów ubezpieczenia auto casco w przedmiocie objęcia ochroną ubezpieczeniową jedynie takich szkód kradzieżowych które nastąpiły pomimo zabezpieczenia przez ubezpieczającego kluczyków do samochodu oraz dokumentów wozu poza
pojazdem. Wynikający stąd wniosek a contario brzmi z ubezpieczenia auto casco wyłączone są szkody kradzieżowe, gdy ubezpieczający nie przekazał ubezpieczycielowi kluczyków od samochodu oraz określonych w umowie dokumentów wozu.
Do drugich okoliczności nalezą fakty zawinione przez ubezpieczającego polegające na wyrządzeniu przez niego szkody umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa ( art. 827 § 1 k.c.) albo wprost w umowie np. ubezpieczający nie zawiadomił ubezpieczyciela o szkodzie w terminie okreśłonym w umowie.
W okoliczościach należących do grupy pierwszej, bez znaczenia prawnego jest - zdaniem ubezpieczycieli – okoliczność, czy ubezpieczający nie spełnił warunków jak wyżej z przyczyn za które ponosi odpowiedzialność, czy też warunków tych nie mógł zapewnić z przyczyn całkowicie od siebie niezależnych.
O ile w przypadkach zaliczonych do grupy pierwszej ubezpieczający w zasadzie nie posiada prawnej podstawy do skutecznego dochodzenia swoich roszczeń, bo bez znaczenia jest okoliczność ćzy ponosi winę za zagubienie kluczyków lub dokumentów wozu, to w drugiej grupie wypadków ubezpieczający znajduje się w sytuacji zdecydowanie korzystniejszej. Ma on bowiem szansę na wykazanie że zapłata odszkodowania odpowiada w danych okolicznościach względom słuszności ( art. 827 § 1 in fine).
Tak więc w sytuacji gdy np. kluczyki do samochodu i dokumenty wozu uległy zniszczeniu wskutek niezawinionego przez ubezpieczającego pożaru - nie otrzyma on odszkodowania za skradziony samochód, natomiast gdy pojazd zostanie uszkodzony z winy umyślnej ubezpieczającego - nie można z góry stwierdzić że jego roszczenia są bezzasadne.
Ubezpieczający wolałby przyjąć za podstawę do usprawiedliwienia niezachowania wymogów ubezpieczeniowych zasady określone w art. 827 § 1 k.c. i wywodzić, że w jego działaniu lub zaniechaniu brak jest cech winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa, a ponadto chciałby argumentować że owe działania nie mają jakiegokolwiek przełożenia natury przyczynowo-skutkowej na przyczynę szkody oraz jej rozmiary.
W orzecznictwie sądowym utrwalił się pogląd, że dyspozycją art. 827 § 1 k.c. jest objęte tylko i wyłącznie zachowanie samego ubezpieczającego i osób za które ubezpieczający ponosi odpowiedzialność, brak natomiast podstaw do subsumpcji tego przepisu do sytuacji gdy szkodę spowodowała osoba trzecia np. złodziej vide wyroki Sądu Najwyższego o sygn. I CKN 970/98, V CSK 90/05, II CKN 823/97, II CK 341/03, II CK 60/06, V CSK 148/06. V CSK 109/06. II CNP 124/07.
Zarówno w przepisach k.c. jak i w ustawach ubezpieczeniowych brak jest zapisu dających ubezpieczającemu szansę na wykazanie że nie ponosi on winy za niechowanie wymogów ubezpieczeniowych albo że winę wprawdzie on ponosi, ale nie w postaci rażącego niedbalstwa (culpa lata), lecz w postaci niedbalstwa zwykłego ( culpa levis).
W związku z tym jeden z Sądów Okręgowych wystąpił do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym, czy dopuszczalne jest – na zasadzie analogii- stosowanie art. 827 § 1 k.c. do sytuacji w której niezabezpieczenie dokumentu wozu ( karty pojazdu) w warunkach culpa levis i przyznanie odszkodowania na zasadach słuszności. Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na to pytanie ( uchwała z dnia 17.01.2013 r. sygn. III CZP 95/12 ). Należy domniemywać że Sąd Najwyższy uznał że nie ulega zmianie pogląd że nadal obowiązuje zasada oceny odpowiedzialności ubezpieczyciela na podstawie określonych w umowie ubezpieczenia faktów, czyli bez znaczenia są przyczyny z powodu których ubezpieczający wymogów ubezpieczeniowych nie spełnił. Dopóki nie zostanie opublikowane uzasadnienie tej Uchwały warto jednak zapoznać się z uzasadnieniem pytania, które wprawdzie zawiera pewne nieścisłości, ale poparte zostało solidną analizą doktryny i orzecznictwa w przedmiocie odpowiedzialności ubezpieczycieli z umów ubezpieczenia auto casco za szkody kradzieżowe ( 26 stron rzeczowego wywodu z licznymi cytatami).
Reguły zdroworozsądkowe przemawiają za odrzuceniem poglądu, że odszkodowanie nie należy się a priori - w każdej sytuacji gdy ubezpieczający nie przekazał ubezpieczycielowi kluczyków, bądź dokumentów wozu.
Zresztą Sąd Najwyższy nie był konsekwentny w swoim orzeczcnictwie , np. w wyroku z dnia 29 stycznia 2009 roku V CSK 291/2008 stwierdził, że ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela przewidziane w ogólnych warunkach ubezpieczenia autocasco nie mogą wykraczać poza ograniczenia przewidziane w odniesieniu do tego ubezpieczania w art. 827 § k.c.. W uzasadnieniu orzeczenia Sąd Najwyższy poddał analizie kwestię, czy w zachowaniu ubezpieczającego tkwią cechy umyślności lub rażącego niedbalstwa. Na uwagę zasługuje również opis zdarzenia- ubezpieczający padł ofiarą przestępczej prowokacji polegającej na pozorowanym zderzeniu pojazdów „ na stłuczkę”. Przykład ten dowodzi, że od każdej reguły są wyjątki i nie da się – także w praktyce sądowej wyłączyć sytuacji, w których dopuszczalna jest subsumpcja art. 827 § 1 k.c. do szkód spowodowanych przez osobę trzecią.
Niestety nadal obowiązują zasady opisane wyżej zaś, wyjątek wprowazony wyrokiem V CSK 291/2008 potwierdza regułę. W wyroku z dnia 1. lutego 2013 r. sygn. V CSK 75/12 Sąd Najwyższy nie miał żadnych wątpliwości co do wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela z umowy auto casco, z powodu pozostawienie dokumentów wozu w samochodzie, chociaż skradzione auto zostało spalone przez przestępców razem z dokumentami.
Wobec niemożliwości wskazania art. 827 § 1 k.c. w postaci a contrario jako podstawy roszczenia t.j. wykazania że nie miało miejsca wyrządzenie szkody z winy umyślnej ubezpieczającego, a nie w wyniku jego rażącego niedbalstwa pozostają do rozważenia zasady ogólne np. art. 354 § 1 k.c. - dłużnik, czyli ubezpieczyciel powinien wykonać zobowiązanie w sposób zgodny z jego celem społeczno- gospodarczym oraz z zasadami współżycia społecznego. I w tym zakresie Sąd Najwyższy nie dopatrzył się naruszenia przez ubezpieczyciela obowiązku wynikającego z cytowanego przepisu, wprost przeciwnie w jednym z rozstrzygnięć wyraził aprobatę co do treści umowy ubezpieczenia, albowiem dysponowanie dowodem rejestracyjnym ułatwia złodziejowi sprzedaż pojazdu, a także utrudnia pościg vide wyrok z dnia 6 maja 1997 r. sygn. II CKN 731/97.
Co do poglądu że dowód rejestracyjny w rękach złodzieja ułatwia mu dysponowanie pojazdem brak badań, pogląd ten wynika z prawdopodobieństwa, podobnie jak argument przeciwny, że po kradzieży złodziej stara się jak najszybciej zmienić tablice rejestracyjny i do których ma dopasowany fałszywy dowód rejestracyjny.
Zasada swobody umów nie może jednak prowadzić do pozostawienia ubezpieczycielom całkowitek dowolności w tworzeniu korzystnych dla nich postanowień umowy. W ogólnych warunkach ubezpieczenia nie przewidziano klauzuli wyjątkowości, pozwalającej na uwzględnieniu roszczenia także w sytuacji gdy ubezpieczający nie zachował wymogów umownych, ale za wypłatą odszkodowania przemawiają zasady o których mowa w art. 354 § 1 k.c. t.j. społeczno – gospodarczy cel umowy, względnie zasady współżycia społecznego. Brak takich postanowień w OWU AC prowadzi do stwierdzenia że zachodzą przesłanki do postępowania w trybie art 385 i nast. k.c.
Do rozważenia i dyskusji pozostaje także kwestia wykładni art. 827 § 1 k.c, polegającej na niestosowaniu tego przepisu do sytuacji gdy bezpośrednim sprawcą szkody jest osoba trzecia, i pominięciu sprawcy pośredniego, jakim jest ubezpieczający. Jest to również problem de lege ferenda.
Brak przepisów prawnych chroniących konsumenta w powyższym przedmiocie słusznie sygnalizował Sad Okręgowy w cytowanym pytaniu do Sądu Najwyższego, jest to również pole działania dla Rzecznika Ubezpieczonych.
Świętosław Fortuna - radca prawny